Cześć dzisiaj trafiłam na dziwny cytat... ''Całe życie człowieka jest tylko podróżą do śmierci'' Nie mam pojęcia kto to powiedział, ale w ogóle się z tym nie zgadzam. Rozumiem można mieć gorszy dzień, miesiąc,tydzień, sama ostatnio miewałam gorszy humor i nie za bardzo mi się układało, ale czy naprawdę żyjemy tylko po to żeby umrzeć i przy okazji mieć same najgorsze sytuację, płakać, smucić się, nie mieć ochoty na nic, krzyczeć, złościć się itd? Czy żyjemy po to żeby mieć Kogoś dla nas ważnego... Krzyśka, Sylwie,przyjaciółki... żeby się uśmiechać, bawić, śmiać, tańczyć, wygłupiać, jeść słodycze, podróżować, słuchać głośnej muzyki, chlapać się w jeziorze, jeździć na rowery, nocować w namiocie, grać na gitarze, jeździć na rolkach, chodzić na zakupy, malować się, biegać i szaleć? Wiem, że to są tylko poszczególne chwile w których jesteśmy szczęśliwi ale to dla nich żyjemy, a nie dla śmierci.
Kiedyś na lekcji wychowania do życia w rodzinie jeszcze w podstawówce pani mówiła, że jeśli się do pomieszczenia w którym jest dużo ludzi wejdzie osoba pewna siebie, wyprostowana i uśmiechnięta to nikt nie zauważy czy jej buty będą pasowały do torebki czy nie tylko każdy odpowie uśmiechem, bo wniesie do tego pomieszczenia trochę radości i ciepła może i faktycznie ma racje, spróbję tak zrobić :)
*druga część zdjeć w następnym poście*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz